Glikol propylenowy jako powód do dumy z syna

Mój syn jest bardzo zdolny, muszę przyznać, że go za to podziwiam ile czasu poświęca na naukę. Ostatnio pokazał mi referat z chemii w której pisał o zastosowaniu różnych składników, które gwarantują bezpieczeństwo na drogach i podczas podróży samochodem. Nie jestem kierowcą i jedyne co rozumiałam z tego referatu to fragment gdzie sól drogowa się przewijała.

Glikol propylenowy brzmi złowieszczo

glikol propylenowyJak pisał o zastosowaniu takich roztworów, jak glikol etylenowy, to się tylko uśmiechałam i kiwałam głową z uznaniem. Wżyciu nie mam pojęcia, o czym to było. Ja chemię maiłam w technikum dwie dekady temu. Słowo glikol propylenowy brzmi dla mnie bardzo złowieszczo, na tyle, że w kiedy syn się spytał co o tym tekście myślę, powiedziałam, że jestem dumna z niego. Modliłam się, aby tylko nie zaczął drążyć. Pojawiały się wykresy, jakieś równania sumaryczne, chlorek wapnia, no naprawdę nie miałam pojęcia co to było. Mój syn zaczął na tablicy korkowej układać kolorowe szpilki i mówił, ba referował mi z entuzjazmem jak przebiega synteza, albo inne działanie chemiczne jeśli węglan sodu spotka się z innym chemicznym czymś. Przepraszam kochane za te ogólniki, ale już zupełnie nie rozumiałam co on do mnie mówił. Na szczęście wpadł mąż, który przyniósł worek w którym była sól drogowa i poprosił syna, aby przeniósł ją do garażu i część rozsypał na podjeździe. Zaraz po tej sytuacji weszłam na portal encyklopedyczny i zaczęłam czytać czym jest tel glikol propylenowy, te wszystkie aniony i kationy, ile to wiadomości ile zastosowań!

A mój syn to ogarnia rozumiecie? Dumna jestem szalenie z niego. A powiedzcie, co mogłabym kupić takiemu chłopcu, który ze szkoły przywozi glikol etylenowy w próbówce i podnieca się tym bardziej, niż konsolą do gier. Jeżeli wiecie, chętnie od was się dowiem.