Zagraniczne obozy językowe i złe stopnie

Nasz syn niestety nie popisał się, jeśli chodzi o oceny na koniec roku. Z angielskiego na przykład dostał dwóję. A tak go prosiliśmy, żeby w tyk roku przysiadł do nauki, jeśli chce dostać się do dobrego liceum. Została mu ostatnia klasa gimnazjum. Postanowiliśmy, że musimy go wypchnąć na głęboką wodę, i zapisaliśmy go na kursy językowe za granicą.

Zagraniczne obozy językowe bez obijania się

zagraniczne obozy językoweTo był na pewno dobry pomysł. Przeglądaliśmy w internecie zagraniczne obozy językowe, i wybraliśmy takie, w których nie będzie miał czasu na obijanie się. Tylko ciężka praca i nauka. Wkurzył się na nas, mówił, że żadne obozy językowe go nie interesują. No ale nie miał nic do gadania. Miał się uczyć, i przez cały rok, to był jego jedyny obowiązek. Niczego innego od niego nie wymagaliśmy. Dlatego zawiódł nas jak zobaczyliśmy świadectwo. Kłócił się z nami, ale decyzja już była podjęta. Nie chciało mu się przysiąść do książek, to teraz nie będzie miał normalnych wakacji, i nie pojedzie z kolegami na swoje wymarzone kolonie. Jakaś kara musi być, mógł myśleć o tym wcześniej, i przynosić dobre stopnie. Z nami nie ma żartów, poczuliśmy się bardzo zawiedzeni, że nie zależy mu na jego przyszłości. Bo przecież to najważniejsze, aby uczyć się w okresie młodości, żeby potem mieć łatwiej w życiu.

Nic samo nie przychodzi, nikt mu nic za darmo nie da. A załatwianie czegoś po znajomości również nie przyniesie żadnych rezultatów. Tak więc wysłaliśmy go pomimo jego sprzeciwów, i teraz odbywa bardzo intensywny kurs. Mamy nadzieję, że dużo z tego wyniesie.